#95 Nature care with the mud from Dead Sea || Pielęgnacja naturą, czyli błoto z Morza Martwego

Na rynku pojawia się coraz więcej kosmetyków pochodzenia naturalnego, co cieszy zapewne niejedną kobietę.
W rezultacie bardzo szybko i bez zbędnych problemów możemy zakupić wybrany przez nas produkt
w niemalże każdej drogerii, stacjonarnie bądź online i oddać się chwili relaksu..
Co innego uczyni naszą skórę równie gładką, miękką i delikatną w dotyku, jeśli nie natura? Do tej pory, jeśli chodzi o twarz, używałam dermokosmetyków przeznaczonych wyłączne do pielęgnacji skóry mieszanej ze skłonnością do trądziku.
Jednak podczas ostatniej wizyty w drogerii odkryłam cudo - błoto z Morza Martwego.


Może się to wydawać absurdalne, aczkolwiek właściwości tej glinianki są nieocenione!
Bogactwo Morza Martwego znane jest od setek tysięcy lat, a więc nie można zaprzeczyć, iż nie odgrywa znaczącej roli w kosmetyce, jak i lecznictwie. To skupisko wysokiej koncentracji cennych minerałów i pierwiastków, takich jak chociażby: magnez, potas, wapń, żelazo, mangan, bromki, siarczany, węglany..


Już nie musimy wyjeżdżać na weekend do SPA, aby się odprężyć,
bo możemy to zrobić w zaciszu własnego domu!

Błoto marki White Flower's to maska na twarz i ciało dostosowana do każdego rodzaju cery,
gdyż jak wiadomo matka natura nie wybiera sobie żadnych ulubieńców ;)
Po pierwsze - regeneruje, nawilża i oczyszcza skórę ze wszelkich toksyn w ten sam sposób ją wygładzając;
poprawia jej koloryt i niweluje przebarwienia.
Po drugie - jest świetnym narzędziem w walce z cellulitem i rozstępami;
jak również w terapii trądziku, łuszczycy, łojotoku i atopowego zapalenia skóry.
Po trzecie - dzięki niej, mamy okazję, by się zregenerować i odzyskać siły,
a w dodatku przyjemnie pachnie zawartymi w niej składnikami!



Błoto z Morza Martwego pozyskiwane było ręcznie, następnie poddane procesowi suszenia na słońcu,
co daje nam gwarancję zachowania jego wszelkich właściwości w postaci mokrej.


Produkt łatwy w przygotowaniu - wystarczy wziąć małą szklaneczkę/miseczkę, do której wlewamy dosłownie niecałą łyżkę wody mineralnej, następnie 3-4 łyżeczki pyłu, po czym wszystko dokładnie mieszamy do uzyskania gładkiej i dość gęstej konsystencji. Błotko nakładamy na twarz/ciało na ok. 5-15 minut i zmywamy ciepłą wodą.

Marzycie o zdrowo wyglądającej skórze?
A więc odnajdźcie spokój razem z naturą ♥

You May Also Like

8 comments

  1. magiczna fraza "poprawia jej koloryt i niweluje przebarwienia" sprawia, że chcę ten produkt mieć koniecznie. Z chęcią wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam jak kiedyś w dzieciństwie smarowałam sobie stopy błotem i mówiłam, że robię peeling stóp :D

    http://glamlipstick.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Produkt zapowiada się bardzo dobrze, warto wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  4. fajnie, że produkt jest w formie sypkiej. wydaje mi się, że dzięki temu jest wydajniejszy i ma dłuższą datę ważności.

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że warto, ciekawy produkt i opis, chętnie bym wrzuciła do pielęgnacji. Jako dietetyk uważam, że kosmetyki tak jak żywność powinny być naturalne, a nie jakaś chemia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam same dobre rzeczy o tej maseczce :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam wszystkie glinki! To już kolejna pozytywna recenzja 'błotka', co tylko mnie utwierdziło w przekonaniu, że muszę ją kupić zaraz po wypłacie ;)

    G.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kosmetyki z Morza Martwego po prostu uwielbiam! Szczególnie upodobałam sobie kremy do rąk. Gdy byłam w Izraelu zrobiłam porządne zakupy ;) Z tą firmą jeszcze się nie zetknęłam, ale chętnie wypróbuję to błotko.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za szczery komentarz i zachęcam do pozostania na dłużej ☺