#31 Testing & review new Mascara Maybelline Lash Sensational Intense Black || Testowanie & recenzja nowej maskary Maybelline Lash Sensational Intense Black

Dzisiaj chciałabym pokazać Wam jaki efekt daje nowa maskara Lash 
Sensational Intense Black od Maybelline :)


Według opisu producenta jest to pogrubiający tusz do rzęs.. Moim zdaniem, również wydłużający, jak jego poprzedniczka Lash Sensational. Ta dodatkowo sprawia, że rzęsy są wyraziście czarne,
zapewniając w ten sposób efekt sztucznych rzęs.
A ponieważ ja mam bardzo króciutkie i ledwo co widoczne rzęsy, gdy ją dostałam, bardzo się ucieszyłam, bo słyszałam, że to nowość, więc czemu by nie spróbować czegoś nowego. I był to strzał w dziesiątkę:)






Zalety:

- mała zawartość wosków
- szczoteczka w kształcie wachlarza (możemy dotrzeć do każdej rzęsy)
- intensywnie czarny kolor

Wady

- bardzo szybko wysychający tusz

Pewnie zastanawiacie się czemu zaliczyłam ten punkt do wad.. Mianowicie dlatego, że zwykle długo maluję rzęsy, więc dla mnie jest to jednak problem. Gdy po chwili chcę coś poprawić, wychodzi z tego jedno... wielkie nieszczęście, w skrócie mówiąc :)
Bo tak naprawdę nie można pozwolić by tusz wysechł, jeśli chcemy nałożyć drugą warstwę.
Ale wracając.. porównując moje rzęsy 'przed' i 'po' zastosowaniu, możemy zobaczyć ogromną różnicę.



Dzięki tej maskarze można poczuć się kobietą jeszcze bardziej, jakkolwiek by to brzmiało, haha :)
Posiadam ją od ponad 2 tygodni i jestem bardzo zadowolona!
Dlatego z całego serca polecam ją wszystkim kobietom posiadającym krótkie rzęsy, i nie tylko:)


Maskara Lash Sensational Intense Black, cena: ok. 35-40zł
(w zależności od drogerii), ale myślę, że warto :)




You May Also Like

2 comments

  1. Dużo się nasłuchałam/naczytałam o tej mascarze i dorwałam ją na promocji w rossmannie (tych 49% taniej) i szczerze to się rozczarowałam :( strasznie mi skleja rzęsy, nawet moja mama raz to zauważyła i zwróciła mi uwagę (a to rzadka sytuacja). Chciałam dać jej szansę ale po około 1-2 tygodniach przerzuciłam się z powrotem na żółty tusz z lovely który kosztuje ponad 3 razy mniej niż ten i odczułam ulgę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jeśli mogę zapytać, jak go rozprowadzałaś? To również zależy od sposobu. Mi skleiły się tylko podczas 1 nakładania, bo nie wiedziałam tak naprawdę czego się spodziewać, dodatkowo na szczoteczce było za dużo tuszu. Uważam, że w przypadku tej maskary, należy "maczać" szczoteczkę w tuszu tylko raz (raz na jedno oko).
      Tak samo, jak pisałam w tym poście, trzeba być szybkim i uważać, gdy chce się coś poprawić, bo rzęsy się właśnie sklejają i wychodzi, co wychodzi...
      Ale tak naprawdę każdy ma inne rzęsy i każdy inaczej się maluje, a o gustach się nie dyskutuje, więc jeśli pasuje Ci ten z Lovely, to super! Cieszę się, że masz swój ulubiony:)

      Usuń

Dziękuję za szczery komentarz i zachęcam do pozostania na dłużej ☺